- Shot
- M.
- tylko nie bierz tego do siebie
- opi
- „siedzi i gra”
- phi
- to nie o nas
- ja dziś od piątej programuję
- Shot
- M.
- wiesz, ona może się nie orietnować co on robi
- gra w znaczki czy coś
- ja to wiem, że Ty robisz bardzo poważne i mądre rzeczy
- opi
- no
- dobrze ją nauczyłeś
whereis wesnoth
- Shot
wesnoth: /opt/wesnoth-1.3.13/bin/wesnoth /opt/wesnoth-1.3.12/bin/wesnoth
(Tam 1.3.13 nówka sztuka nieśmigana, a ja tu nie mam nawet czasu jednej misji zagrać. No dramat.)
- Shot
- ad „Twoje życie z komputerowcem”: wylałem sobie jakieś pół godziny temu cały kubek świeżo zrobionej herbaty na uda
- i pierwsza reakcja była taka, że cieszyłem się jak dziecko, że nie na laptopa
- M.
- !!!!!!!!!!
- żyjesz?
- Shot
- oczywiście zdążył już do mnie przyjść pan pułkownik, jak gadałem przez telefon
- popatrzył jak siedzę w slipkach, nic nie powiedział i szybko wrócił do siebie
- gorzej, że w samych slipkach jakby chłodniej, więc instynktownie zakładam nogę na nogę
- pięć minut później orientuję się, że to słaby pomysł, żeby te dwie lekko poparzone połacie skóry się tak sklejały
- ale generalnie mi wesoło
- M.
- nie możesz Movera poprosić, żeby jakieś swoje spodnie Ci przywiózł?
Znając siebie – spodni Movera mógłbym potem nie chcieć oddać.
Próbując porównać Autora z A Ty Siej doszedłem do wniosku, że na tej drugiej wciąż „Krajobraz po uczcie” w wykonaniu Muńka (tej piosenki chyba nie sposób spieprzyć), na tej pierwszej „Walka Jakuba z aniołem” (gorsza od oryginału, ale i tak ukłon za cover), a obie wersje „Murów” takie-sobie. Strachy ambitniejsze, Habakuk bardziej rozrywkowy, co kto lubi.
Przed najlepszym z sylwestrów dostałem od M. talon na lekcje bębnienia i pożyczoną djembę; przyszłość z dzisiejszego Ballard Street jawi się jasna.