Od dłuższego czasu chodzi za mną potrzeba podzielenia się spisem miejsc w Sieci, z których korzystam praktycznie codziennie, a które – jak się od czasu do czasu ze zdziwieniem dowiaduję – nie wszyscy znają.
Dziś pierwsza przymiarka. Jedziemy (in no particular order – z wyjątkiem pozycji numer jeden, rzecz jasna):
- Google
- W zasadzie podstawa sieciowej egzystencji. Nie wybrażam sobie normalnego korzystania z Sieci bez Gógla, bez stosowania zaawansowanych operatorów, bez możliwości poczytania niedostępnych w danej chwili stron (góglowy cache!), bez dostępu do archiwów całego Usenetu… W zasadzie resztę niniejszej listy mógłbym pominąć, bo wszystkie poniższe linki można sobie łatwo wygóglać. :o)
- Google – wyszukiwarka grafiki
- Potrzeba kilkunastu zdjęć kotów, żeby zrobić teledysk do pewnej piosenki? Chcemy sobie przypomnieć, jak wyglądał Bruce Willis jako Korben Dallas w „Piątym Elemencie”? A może przydałby się nam do czegoś Kłapouchy narysowany klasyczną kreską Sheparda? Wszystko to (i więcej) jest w zasięgu ręki…
- Słownik ortograficzny i słownik języka polskiego PWN
- Nieodzowne, gdy tylko chcemy coś poprawnie napisać, tudzież przeczytać ze zrozumieniem. Taki, dajmy na to, plastron Małysza…
- Słownik wyrazów obcych Władysława Kopalińskiego
- Czyli miejsce, gdzie możemy sprawdzić czy dmr nie obraża nas przypadkiem, ustawiając sobie radośnie status ora et labora. Oraz wiele innych, mniej istotnych rzeczy.
- Centrum tłumaczeń
- Daleko słownikom Onetu do bycia rozwiązaniem ostatecznym, ale często bywają wystarczającym; szczególnie przydatne, gdy tłumaczenie danego słowa mamy na końcu języka… No przecież…
- Dictionary.com
- Gdy Centrum tłumaczeń zawodzi, albo zależy nam na dokładniejszym opisie – jeden z lepszych słowników „angielsko-angielskich”. I nawet, ten, prәnŭnsēāshәn kē posiada.
- Babelfish
- Najlepsze z narzędzi Altavisty – zarówno wtedy, gdy chcielibyśmy zrozumieć tę francuską piosenkę, jak i w chwili, gdy nie wiemy, co napisano na plecach naszego włoskiego T-shirta. A ile zabawy, gdy sobie jakiś tekst wte-i-wewte potłumaczymy…
- WIEM
- …czyli Wielka Internetowa Encyklopedia Multimedialna. Ostatnio, niestety, jakby bardziej skomercjalizowana, ale nadal niezła.
- Wikipedia
- Wolna encyklopedia; miejscami jeszcze nie całkiem na poziomie WIEM-u, miejscami już go przerastająca. No i – najważniejsze: ideologicznie poprawna. :o)
- Acronym Finder
- Nie wiesz, o co chodzi, gdy ktoś rzuca zgryźliwe „TINSTAAFL”? O czym mówi ten geek, gdzy zapytany o coś odpowiada bełkotliwie TIMTOWTDI? Próbujesz sobie przypomnieć różnicę między AFAIK-iem i AFAIR-em? Search no more.
Jak mi się coś jeszcze przypomni – dopiszę. Jeśli czegoś oczywistego powyżej nie ma – dajcie znać.